III rok IG dyskutował między sobą o wszystkim i jednocześnie o niczym. Przez pierwsze minuty spostrzec można było, że nie do końca zostawiliśmy za sobą pisaną trochę wcześniej Klausur, jednak wprost proporcjonalnie do ilości alkoholu we krwi i zapadającego za oknem zmroku oddawaliśmy się coraz bardziej dyspucie w sferze zagadnień bardziej egzystencjalnych. Jak zawsze rozmawialiśmy z Peterem o footbolu, potwierdzając tylko w ten sposób że nasz niemiecki jest zrozumiały, a on myślę że w ramach rewanżu, wplatał w swoje wypowiedzi co pewien czas słówka po polsku. Co poniektórzy dywagowali na temat systemu prawnego III Rzeszy, a jeszcze inni wspominali czasy kształtowania własnej osobowości. Oczom wytrawnych obserwatorów ukazały się nowe rodzące się wśród gwaru głosów kontakty międzyludzkie. "W życiu piękne są tylko chwile" cytat z Dżemu idealnie oddawał smak spotkania. Wraz z upływem czasu przy piwie zostawały tylko najtwardsze jednostki aby oddać się tematowi bardziej naturalistycznemu, czyli w skrócie "kto by czego z kim nie zrobił" Absurd dialogów wplata się idealnie w schemat książek Gombrowicza. Alkohol uwalnia z ludzkiej podświadomości takie pokłady idei, że trudno się oprzeć wrażeniu wszechobecnego geniuszu. Nasze życie przez te 5 godzin zawieszonych jest w słodkiej nicości. I tylko zakład z kumplem, przypomina w drodze powrotnej do domu, że jednak
studiujemy w jakimś celu...

1 komentarze:
A myślałam, że Paszkin żartowała z tym piwem:P Ja tam byłam na pizzy po Klausurze z Grzesiem i Katschą:) następnym razem jednak idę na piwo
BTW Kruszyn spr. też mojego bloga
http://karton-life.blogspot.com/
i bloga samorządu
http://browarnahills.blogspot.com/
pozdro
Prześlij komentarz