czwartek, 1 stycznia 2009
1,64
czwartek, 1 stycznia 2009
Najbardziej kulturalny sylwester ostatniego dziesięciolecia w moim wykonaniu. Trudno na jedną noc zostawić za sobą wszystkie problemy a jednak nieoczekiwanie tym razem się udało, co więcej być może zapomniałem o nich na dłużej. Dwa piwa to nie jest wynik imponujący jak na taką zabawę ale nadszedł nareszcie ten moment kiedy stopnia zadowolenia nie mierzę ilością alkoholu zawartego we krwi. To co zapamiętam to Plac Konstytucji, najbardziej wieśniacka muzyka świata czyli Feel, stado pijanych obywateli naokoło puszczających petardy w najmniej odpowiednich miejscach. Ludzie w innej czasoprzestrzeni, u których pozycja pionowa zaczyna się mieszać z poziomą. Masa szkła pod nogami, które przypomina iż nie ma to jak stare dobre glany. Wszystko to wiruje naokoło a w centrum ja i moje metr sześćdziesiąt cztery szczęścia...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz