Burdel w moim pokoju przekroczył wszelkie możliwe granice. Najdziwniejsze jest to, że w sumie ostatnio w domu tylko śpię więc nawet nie mam czasu bałaganić a jednak na mojej podłodze można odnaleźć wszelkie skarby świata nie wyłączając kserówek ze studiów wymieszanych z tysiącem przegranych, oczywiście nie podpisanych, płyt. Dziw bierze że mój notebook w ogóle je jeszcze odczytuje, a przekonałem się o tym wczoraj gdy postanowiłem w nich trochę posprzątać. Nie myślcie sobie, że to taka spontaniczna decyzja.W moim życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i sam z siebie nigdy nie sprzątam. Prawda jest taka że po prostu szukałem innej płyty. W tym celu musiałem przegrzebać około 30 sztuk maksymalnie porysowanych CDków. Tego czego szukałem oczywiście nie odnalazłem (zawsze tak jest) ale za to mnóstwo innych ciekawych rzeczy wpadło mi w ręce:
Po pierwsze: Płyta ze zdjęciami ze ślubu mojej siostry. Szukali jej z Jarkiem jakiś tydzień czasu aż w końcu poprosili fotografów o dosłanie nowej. Nie ma to jak młodszy brat. Aha przy oddawaniu obyło się bez bicia tym razem :)
Po drugie: Jakimś cudem odnalazłem mnóstwo innych płyt mojej siostry, których kiedyś szukała i porzuciła już dawno nadzieję na ich odnalezienie. Nie wiem jakim cudem ale większość była u mnie.
Po trzecie: Płyta perełka – kto pamięta jak robiłem przez 3 ostatnie dni w liceum zdjęcia i wkurzałem tym wszystkich naokoło?
Odnalazłem to cudo, jak przeglądałem to morda sama mi się cieszyła :) Posegreguję i coś wrzucę.
Po czwarte: Płyta „Studniówka i Kołbiel” Kto ma wiedzieć ten wie :) Klaudia, Emila, Marta i moja skromna osoba w przygotowaniach do matury czyli piwo do oporu i oglądanie rano „Lalki” na kacu.
Po piąte: Całe mnóstwo muzyki nagrywanej przeze mnie. Już dawno jej szukałem ale nigdy nie było mi dane jej znaleźć.
Podsumowując warto czasem czegoś szukać, bo przy okazji można znaleźć coś innego.
Tak w ogóle to siedzę teraz w pracy i jak zwykle intensywnie pracuje a Robert (jako stały czytelnik bloga) dopomina się żebym coś o nim napisał, cytuję: „Ty Polonista napisz coś o mnie”. A więc Robert jest wiernym kibicem CWKSu. Codziennie odpicowany w inny ciuszek jest "gwiazdą" naszego działu, jak to kiedyś Kasia ujęła. Wiecznie mi dogryza ale jakby wszyscy Legioniści prezentowali taki poziom i kulturę dogryzania jak on to dałoby się wytrzymać. Aktualnie się opiernicza, tzn udaje, że pracuje. Wspólnie z Robertem podziwiamy inteligencję jednej z naszych koleżanek z pracy, będzie bez imion i nazwisk, bo i tak każdy wie o kogo chodzi :) Czasem mam ochotę się powiesić jak obserwuje jej poczynania ale tolerancja zawsze była moją mocną stroną. Czas wracać do roboty, już słyszę koło siebie „Halo, witam, dzień dobry”
czwartek, 15 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
A jakieś moje plyty?
Dzieki Kuba:)
Prześlij komentarz