W piątek nie zrobiłem nic, no może poza ogarnięciem pokoju i burdelu w nim panującego. Cały czas myślałem o tym co robić iść dalej czy olać, żadnej konkretnej odpowiedzi nie wymyśliłem. Nagle w piątek wieczorem na gg zaczęło spływać mnóstwo wiadomości (nawet nie wiedziałem, że tyle osób czyta moje wypociny).Wszyscy mówili, że mam się nie poddawać itp itd. Odzywały się do mnie osoby, z którymi kontaktów już praktycznie nie utrzymuje i takie z którymi widzę się codziennie. Nie będę tu wymieniał nikogo z imienia, bo to nie o to chodzi. w sobotę wypaliłem dwa szlugi i zasiadłem do pisania poprawy, wypaliłem jeszcze jednego i zacząłem pisać. Nie jest łatwo, nikt nie mówił że będzie. Nie wiem co z tego wyniknie, nie wiem czy zaliczę 3 rok, nie wiem czy nie rzucę tego za miesiąc w cholerę. Na razie nie rezygnuję a co będzie zobaczymy. Dziękuję wszystkim za wsparcie niech moc będzie z Wami!
P.S Okazało się że wiele osób czyta tego Bloga. Jeżeli chcecie coś napisać nie krępujcie się możecie to zrobić w komentarzach a nie przesyłać mi info na gadu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarze:
Dasz rade Kuba. Moim zdaniem nie powinienes sie poddawac, tylko przegrupowac sily, dac sobie chwile wytchnienia i ze zdwojonym zapalem wrocic do nauki. Przeszedles z nami male pieklo w gimnazjum, ukonczyles getto, to masz poddac sie na UW? Wolne zarty :)
Prześlij komentarz