Moja strona

poniedziałek, 26 stycznia 2009

moja nacja moja tonacja

poniedziałek, 26 stycznia 2009
No i zaczęło się kolejne leczenie naszych narodowych kompleksów. Jak to zazwyczaj bywa przy jakiejś większej imprezie sportowej, na której Polacy mają szansę zaistnieć, cały kraj trzyma kciuki i nie bierze nawet pod uwagę możliwości porażki. Tak jest i w przypadku chorwackich mistrzostw świata w piłce ręcznej. No i tu niestety rodacy się rozczarowali, bo mimo całkiem udanych występów w pierwszej fazie turnieju, nasi „szczypiorniści” znaleźli się co prawda w kolejnym etapie mistrzostw ale bez żadnych punktów. W tym momencie do akcji wkroczyli polscy pseudo dziennikarze. Litry pomyj wylewane na naszą reprezentację starczyłyby na cały rok dla wszystkich naszych krajowych drużyn. Blamaż i porażka dwa słowa pojawiające się nieustannie w mediach. Dodatkowe nieszczęście naszych chłopców polegało na tym, że przegrali z Niemcami, a z Deutschlandem jak wiadomo przegrać nie można, bo to co najmniej tak jakby zbezcześcić 1410 i Bitwę pod Grunwaldem, nie wspominając o 1939 i Westerplatte. Taka już nasza cecha charakterystyczna, że jak słyszymy Niemiec, to biegniemy po karabin dziadka do piwnicy. Ja patrzę na to trochę z innej perspektywy ale to z racji mojego kierunku studiów i całkiem możliwe że gdybym studiował coś innego to reagowałbym podobnie. W tym całym zamieszaniu niesamowitą trzeźwością umysłu wykazała się Bogdan Wenta. Podał argument, którego nasze dziennikarzyny nie były wstanie dostrzec. Handball to w Niemczech sport narodowy a jak w Reichu coś jest sportem narodowym tzn, że nakłady na ten sport są nieporównywalnie większe niż w Polsce (generalnie to nakłady na każdy sport w Niemczech są zdecydowanie większe niż u nas). My jesteśmy vice mistrzami świata, ale czy przez 2 ostatnie lata coś się zmieniło jeżeli chodzi o halę, drużyny cokolwiek? W związku z tym my z Niemcami możemy wygrać od czasu do czasu jak nam się uda, ale na pewno nie regularnie. Sport jak żadna inna dziedzina życia jest wymierna. I tak oto po tygodniu zmagań szansę na półfinał pozostały iluzoryczne…
Jakieś 48 godzin później dziennikarze mogli się powoli całować w dupę. Nastroje po weekendzie zmieniły się diametralnie. Drużyna jak żadna inna nasza reprezentacja pokazała że ma jaja. Mogli się położyć ale nie zrobili tego, zagrali dwa wyśmienite spotkania pokonując bezsprzecznie Danię i Serbię.Jutro gramy z Norwegią, jeżeli wygramy a jednocześnie w meczu Niemcy-Dania nie padnie remis będziemy walczyć o medale. Gazety powoli zaczynają znowu „pompować balon” oczywiście zapominając o tym co pisały jeszcze w piątek. Ja trzymam za naszych niesamowicie kciuki, trzymam dlatego żeby pokazali, że dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe…

P.S Aha jak zdobędziemy mistrza to tych wszystkich pożal się Boże dziennikarzy powinni do redagowania gazetki Auchan zatrudnić...

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

otóż to, otóż to właśnie :)

Prześlij komentarz

 
wola istnienia... © 2008. Design by Pocket