Moja strona

piątek, 29 maja 2009

maybe you can hire the A-Team...

piątek, 29 maja 2009
Kultowe, genialne, niezastąpione. Pewne seriale z dzieciństwa zawsze poprawiają humor. Nieważne że dziś są uznawane za obciachowe - kiedyś oglądało się je z wypiekami na mordzie.

Drużyna A.
Żadne słowa nie wyrażą uczuć, które wzbudza ten serial. Hannibal, Buźka, Murdock i B.A. Na podwórku każdy chciał być jednym z nich. Symbole męskości i nieograniczonych pomysłów. Po prostu klasyka, no i to intro, że pozwolę sobie zacytować "In 1972 a crack commando unit was sent to prison by a military court for a crime they didn't commit. These men promptly escaped from a maximum security stockade to the Los Angeles underground. Today still wanted by the government, they survive as soldiers of fortune. If you have a problem. If no one else can help, and if you can find them, maybe you can hire, The A Team"



Mc Gyver
Jeżeli A-Team to symbol nieograniczonych pomysłów to Mc Gyver jest worem bez dna. Helikopter z zapałek, fryzura na czeskiego piłkarza i ta nieograniczona wiedza ze wszystkich znanych dziedzin nauki. Zdzichu nie tylko Ty jesteś fanem tego serialu :)



Knight Rider
Monachium 1991 rok. Pierwszy niemiecki serial, który widzę na oczy. Niemiecki jak niemiecki, znaczy się lektor nawija po szwabsku a ja ni w ząb nic nie rozumiem. Wiem tylko jedno po ekranie popierdala czarny Pontiac prowadzony przez Davida Hasselhoffa. I ten cytat "Kid, ich brauche dich" :D



Słoneczny Patrol
Niedzielne popołudnia i TVP1. To była chyba pierwsza polska telewizja, która pokazywała Baywatch. Produkcja generalnie bez fabuły ale jak widać w Stanach wystarczy goła klata Hasselhoffa i piękne ratowniczki wkoło, które z resztą co roku wymienianie były na młodsze. Przez serial przewinęły się między innymi Erica Eleniak, Pamela Anderson i Carmen Electra. I po co fabuła...?



Dzień za dniem
Serial, który myślę każdego oglądającego uczulił na problemy ludzi z zespołem Downa. Obla di, obla da Liverpoolczyków w tle i uśmiechnięty Corky Tacher, postać która bez dwóch zdań wpisała się w kulturę masową. Maciek z Klanu to postać nie tego kalibru.

niedziela, 24 maja 2009

nie pytaj bo się pogubisz...

niedziela, 24 maja 2009
Maj 2006
Szukam pracy na wakacje. Dopiero co zdałem maturę i perspektywa 4 miesięcy bez żadnej kasy nie należy do najciekawszych. Zajęcie ma być dorywcze, w międzyczasie chce załatwiać sprawy związane z moimi studiami. Uderzam po najmniejszej linii oporu czyli tam gdzie już pracuje moja siostra, co prawda w zupełnie innym dziale ale grunt już wybadany. Krótka rozmowa kwalifikacyjna a raczej jej namiastka i wchodzę na call center. Siadam uczyć się od Roberta, na przeciwko nas siedzi Edyta. Za ścianą pracuje Kasia, uśmiechnięta i radosna, też robi na słuchawkach. Wszyscy są starsi ode mnie, jestem najmłodszy w całym dziale, gówniarz. Czuje się nieswojo, ale tylko do pierwszego papierosa z Edytą.

Maj 2009
Wesele Kasi i Mikołaja. Nie licząc rodziny, ze znajomych znów jestem najmłodszy, ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Na prawo siedzi Edyta, po lewej Robert. 2 lata nie pracujemy już razem, ale w żaden sposób nie ma to wpływu na nasze kontakty. Moja kierowniczka wychodzi za mąż, nie inaczej, moja kumpela wychodzi za mąż.

wtorek, 19 maja 2009

Bilet do nieba...

wtorek, 19 maja 2009
Krawędzią dnia - na przekór własnym pragnieniom
Idę sam - by znaleźć ślad
Bez celów przyczyn ot tak
Z rąk wypada - kończy ostatni lot
Nasz bilet do nieba
Teraz tylko cichy szept
Tak - nie - kobieto - przecież wiesz

Ty wiesz - co naprawdę myślę
Ty wiesz - czujesz jak ja
Twój lęk pod powieką zgaśnie
Zły cień zniknie schowa się gdzieś
A strach pomieszany z czynem
Nie liczy się nic
Ty wiesz - ja tu wołam - krzyczę
Ty gdy gdzieś obok mnie
Zapadasz w ciszę

Wszechświat został za drzwiami
Tylko my...

Krawędzią dnia - na przekór zwykłym pragnieniom
Idę tak - chcę znaleźć ślad
Otwartych - nagich warg
Z rąk wypada - kończy samotny lot
Nasz bilet do nieba
Chyba nie wyjadę stąd - tak chcę
Zostanę - dobrze wiesz

Ty wiesz...

Tylko my...
Nie liczy się nic
Tylko my...

poniedziałek, 11 maja 2009

when I lost my way back home...

poniedziałek, 11 maja 2009
Wróciłem. 4 dni przemyśleń i nabierania sił. Czasem człowiek musi wyjechać żeby docenić to co ma, odbudować energie i pozytywne myślenie, porozmawiać sam ze sobą. Co do samego koncertu powiem tylko tyle, że usłyszałem drugi raz No Leaf Clover na żywo, to wystarczy za odpowiedź czy gig był udany.


czwartek, 7 maja 2009

Motorbreath...

czwartek, 7 maja 2009
Wczoraj obejrzałem chyba najbardziej emocjonujący mecz na K6 w moim życiu, no może poza meczem z Wisłą w 2000 i 8 doliczonymi minutami :) Półfinał PP z Lechem. Niestety jak się strzela karne jak ja w liceum to efekty są mizerne. Dzięki chłopakom za walkę i 120 minut emocji. Ach gdyby Kosmal w 94 trafił... Lech zdechł Kolejorz!
Już trochę Reisefieber mam. Zaczynam się bardzo powolutku pakować nucąc pod nosem Seek & Destroy :) Bilety na samolot mam, bilet na koncert również, hotel zarezerwowany i jutro lecę nach Stuttgart. Potem to już tylko zimny niemiecki browarek i konwersacja na poziomie z niemieckimi fanami Mety. Tak by the way zaliczyłem 3 Klausure, nie wiem jakim cudem jeszcze jej na oczy nie widziałem, ale oznacza to mniej ni więcej, że może zaliczę 3 rok. Niestety morze jest szerokie i głębokie. Na koniec przedsmak emocji koncertowych. METAL UP YOUR ASS!


poniedziałek, 4 maja 2009

Maćki z Sulejówka fajne są...

poniedziałek, 4 maja 2009
Jak w tytule. Jeden wysłał mi bilet na koncert, co prawda miała być Metallica w Stuttgarcie i kartka z Londynu a dostałem wejściówkę na Backstreetboys i widokówkę z Aalborga ale i tak jest dobrze :) Drugi przyczynił się znacząco do tego że jeszcze pojawiam się na IG, z jakim skutkiem Bóg jeden raczy wiedzieć ale zawsze to coś. bardziej konstruktywnego niż siedzenie w domu. Także Maćki dzięki wielkie! W piątek czeka mnie lot do Reichu i 4 gig Mety w moim życiu. To już nie to samo co Chorzów 2004, jakoś tak adrenaliny mniej no i włosy jakby trochę krótsze. Mam nadzieję, że jak wyjdą na scenę to znowu poczuje, że to jest to. Co do newsów z frontu to do NY na pewno nie jadę a i wyjazd do Bambergu jakby trochę mniej realny się robi. Zobaczymy, wszystko powinno się w tym miesiącu wyjaśnić. Na razie staram się tworzyć pracę semestralną, z naciskiem na staram bo efekt mizerny. Miesiąc nic nie pisałem i stwierdziłem, że strasznie mieszane odczucia co do mojego bloga występują. Niektórzy wciąż dopytują kiedy coś nowego wrzucę, inni cieszą się że przez miesiąc nic nie stworzyłem. No cóż ile głów tyle zdań. Postaram się znowu regularnie pisać, ale nie wiem czy moje lenistwo nie zwycięży. Aha jeszcze bym zapomniał, Klaudia zapożycza się na potęgę - książka, śpiwór, plecak. Teraz przynajmniej ma powód żeby się odezwać od czasu do czasu, dobra, żartowałem nie bij :P Niech Ci na zdrowie wyjdzie :)
 
wola istnienia... © 2008. Design by Pocket