Miałem już ułożone w głowie co chcę napisać, ale doszedłem do wniosku że nie oddam tego co bym oddać chciał. Pierdolone deja vu...
niedziela, 19 lipca 2009
poniedziałek, 13 lipca 2009
oooo, eeee Lady Gaga...
poniedziałek, 13 lipca 2009
Skoro piszę tzn. że przeżyłem. Myślę, że w słowach nie da się ująć jak fajnie było. Ktoś kto ceni urlop za granicą bardziej niż w Polsce nie wie o czym mówi. Mazurskie klimaty spodobały mi się niesamowicie a i żeglowanie to zajęcie niczego sobie. Co prawda cały czas obracam się wśród komend „szarą linkę pociągnij” ale nikt nie mówił że od razu będę Captain Jack Sparrow. Pogoda dopisała, wietrzyk powiewał więc dane mi było poczuć przechyły, przy czym w trakcie każdego pytałem Maćka czy to aby na pewno bezpieczne. Marlena też dała radę. Jako dwa szczury lądowe zajmowaliśmy się generalnie zmywaniem i ratowaniem dobytku w kajucie podczas burzy.Podział obowiązków jak najbardziej sprawiedliwy, chłopaki mokną w trakcie deszczu, my ratujemy ciuchy pod pokładem J Żeby nie było raz sterowałem bo Ridge z Piotrkiem już zamarzali więc mnie sumienie ruszyło. Po zatem spotkaliśmy w Giżycku Klaudie i co nieco pogadawszy o starych czasach (oczywiście statek piracki na obozie integracyjnym został mi wypomniany). Starzejemy się nie ma co…
Ze spraw aktualnych, kończę pisać pracę do Kopackiego, lektur na egzamin z literatury też już niewiele zostało. Wychodzi na to że na razie idealnie trzymam się rozpiski i za tydzień powinienem rozpocząć akcję pod kryptonimem „PN” Żebym ja się wcześniej tak uczył jak teraz :P
Ze spraw aktualnych, kończę pisać pracę do Kopackiego, lektur na egzamin z literatury też już niewiele zostało. Wychodzi na to że na razie idealnie trzymam się rozpiski i za tydzień powinienem rozpocząć akcję pod kryptonimem „PN” Żebym ja się wcześniej tak uczył jak teraz :P
niedziela, 5 lipca 2009
żegnajcie nam więc hiszpańskie dziewczyny...
niedziela, 5 lipca 2009
Korci mnie żeby się odezwać ale obiecałem sobie parę rzeczy i pewnych postanowień staram się trzymać. Najważniejszy jest czas... Jutro a właściwie dziś wypad na Mazury.
Ridge z Piotrkiem i Marleną zabierają mnie na łajbę. Uprzedziłem ich że moje doświadczenia z żaglami są znikome a właściwie to żadne ale jakoś się nie wystraszyli. Może również wpadniemy na Klaudie i wypijemy jakieś piwko. Takie nasze małe reunion. Książkami do Kopackiego już wymiotuje ale 9 mam za sobą co oznacza, że zostało mi tylko 8. Czas spać. Dobranoc.
P.S Mam nadzieję, że się nie utopie...
Ridge z Piotrkiem i Marleną zabierają mnie na łajbę. Uprzedziłem ich że moje doświadczenia z żaglami są znikome a właściwie to żadne ale jakoś się nie wystraszyli. Może również wpadniemy na Klaudie i wypijemy jakieś piwko. Takie nasze małe reunion. Książkami do Kopackiego już wymiotuje ale 9 mam za sobą co oznacza, że zostało mi tylko 8. Czas spać. Dobranoc.
P.S Mam nadzieję, że się nie utopie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
