Moja strona

poniedziałek, 13 lipca 2009

oooo, eeee Lady Gaga...

poniedziałek, 13 lipca 2009
Skoro piszę tzn. że przeżyłem. Myślę, że w słowach nie da się ująć jak fajnie było. Ktoś kto ceni urlop za granicą bardziej niż w Polsce nie wie o czym mówi. Mazurskie klimaty spodobały mi się niesamowicie a i żeglowanie to zajęcie niczego sobie. Co prawda cały czas obracam się wśród komend „szarą linkę pociągnij” ale nikt nie mówił że od razu będę Captain Jack Sparrow. Pogoda dopisała, wietrzyk powiewał więc dane mi było poczuć przechyły, przy czym w trakcie każdego pytałem Maćka czy to aby na pewno bezpieczne. Marlena też dała radę. Jako dwa szczury lądowe zajmowaliśmy się generalnie zmywaniem i ratowaniem dobytku w kajucie podczas burzy.Podział obowiązków jak najbardziej sprawiedliwy, chłopaki mokną w trakcie deszczu, my ratujemy ciuchy pod pokładem J Żeby nie było raz sterowałem bo Ridge z Piotrkiem już zamarzali więc mnie sumienie ruszyło. Po zatem spotkaliśmy w Giżycku Klaudie i co nieco pogadawszy o starych czasach (oczywiście statek piracki na obozie integracyjnym został mi wypomniany). Starzejemy się nie ma co…
Ze spraw aktualnych, kończę pisać pracę do Kopackiego, lektur na egzamin z literatury też już niewiele zostało. Wychodzi na to że na razie idealnie trzymam się rozpiski i za tydzień powinienem rozpocząć akcję pod kryptonimem „PN” Żebym ja się wcześniej tak uczył jak teraz :P

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
wola istnienia... © 2008. Design by Pocket