Dużymi krokami zbliża się przyszły tydzień kiedy wszystko się wyjaśni. Od półtora tygodnia ryje jak głupi, ale przynajmniej w poniedziałek nie będę miał sobie nic do zarzucenia. Dopiero podczas nauki odkryłem poziom mojego opierdalania się, bo niektóre kserówki pierwszy raz na oczy widziałem. Czy umiem wszystko? Na to pytanie nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć. Gramatykę praktyczną przerobiłem całą i powtórzyłem 2 razy, do Klausury zaryłem mnóstwo zwrotów, które mogą okazać się przydatne. Ustny? Tutaj jest kłopot bo muszę opanować nerwa, spiąć się w sobie i liczyć na to że w ciągu pół godziny skoncentruje całą umiejętność "sprechania" jaką posiadam. Na 4 dni przed godziną "0" zostało mi już tylko szlifowanie całości. Normalnie to ja na 4 dni przed egzaminem pytam z czego on jest i czy ktoś ma notatki do podrzucenia? Zaryzykuję stwierdzenie, że nie jest źle.
W międzyczasie pojawiłem się ostatni raz w pracy. Dziękuję Wszystkim za 3 lata współpracy, trzymajcie się ciepło. Na razie jeszcze 2 miechy jestem na urlopie, ale bezrobocie zbliża się nieuchronnie...
środa, 26 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz