Moja strona

niedziela, 27 września 2009

Archipelagi urodzajnych dni...

niedziela, 27 września 2009

Myślałem, że pojadę do Monachium i rozpoznam choć trochę to miasto ale nic z tego. Po pierwsze czas robi swoje, po drugie mając 4 lata niewiele się pamięta. Jedyny budynek, którego nie zapomnę do końca życia to pinakoteka. Trauma z dzieciństwa powróciła :) KMTW. Co do samego miasta to Alianz Arena zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Z zewnątrz wygląda na większą niż faktycznie jest, tworzy się małe złudzenie optyczne, wewnątrz jest dość kameralnie. Obejrzałem sobie szatnie Bayernu, korytarz którym piłkarze wychodzą na boisko, sale odnowy biologicznej itp, itd. Na tym stadionie gra jednocześnie TSV 1860 i Bayern z tymże Bayern jest jedynym właścicielem stadionu. TSV odsprzedał swoje ze względu na problemy finansowe. Wrzucę jakieś zdjęcia jak zgram od Adama. Jeśli chodzi o Oktoberfest to nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia. Mnóstwo nawalonych Niemców i jeszcze bardziej narąbanych turystów. Takie trochę Pola Mokotowskie w weekend :) Piwo jak to piwo, jak zwykle dobre. Dzisiaj jest dzień siedzenia w domu. Odespania całego tygodnia, posprzątania, sprawdzenie stanu finansowego czyli generalnego ogarnięcia się przed kolejnym tygodniem.

czwartek, 24 września 2009

hallo, ich bin ein Erasmus Student...

czwartek, 24 września 2009














Jakimś cudem udało mi się zu immartikulieren i dziś, choć nie powinienem, odebrałem legitymację studenta :)Po pierwsze przelałem kasę na zły nr konta, po drugie mój EKUZ nie jest do końca taki jak być powinien :) Niemcy obsługują tylu Erasmusów, że nie patrzą już chyba na te dokumenty w ogóle. Na szczęście Sparkassa myśli za mnie i już zdążyłem swój błąd naprawić :)Co do niemieckiego, to tu niespodzianka, trafiliśmy (jak większość Polaków) do grupy F czyli najwyższej. Mamy u siebie Węgrów, Amerykanów, Finkę, Francuzkę, Belgijkę i Rumunkę, także jest w miarę międzynarodowo. Zajęcia na razie luźne gadamy o tym i owym a z opowieści wiemy, że pozostałe grupy trochę się jednak uczą :P W sobotę wypad na Oktoberfest do Monachium więc odwiedzę stare śmieci. No a dziś znów chlejemy browar... (oczywiście wszystko w ramach oficjalnych spotkań integracyjnych, serio serio :))

poniedziałek, 21 września 2009

I'm back...

poniedziałek, 21 września 2009
Oj to tylko 4 dni w Bambergu ale mnóstwo opowiadania, a więc od początku. Pokój w akademiku super (załączam zdjęcia). Lodóweczka, własna łazienka, kuchnia, balkonik, domofon, własna skrzynka pocztowa - jednym słowem super. Dzisiaj podłączyli mi neta także już jestem online. Mieszkam na 6 piętrze z widokiem na Altenburg i to jest naprawdę fajne, bo niektórzy mają z widokiem na śmietnik :) Co do ludzi, ja mieszkam w bloku C, Dominika z Adamem (nowo poznany kumpel z Zarządzania, również z Warszawy)w bloku A, dużo ludzi z Poznania w bloku D. Generalnie jest to jedno wielkie studenckie osiedle więc problemów ze spotkaniami nie ma. Magda z Michaliną jakieś 10 min drogi od nas w Collegium Oecumenicum. Erasmusów pozwolę sobie podzielić na 3 grupy:
1. Gadający najlepiej po niemiecku lub angielsku: bez skromności powiem, że to My Polacy, Amerykanie,Czesi, Słowacy, Węgrzy, część Francuzów (przede wszystkim Francuzki :), Belgijki
2. Komunikatywni do pogadania: Francuzi, Włosi, Rosjanie, Grecy, Bułgarzy.
3. Przypadki beznadziejne: Azjaci i Hiszpanie - nie dogadasz się nawet w Suahili.
Oczywiście są indywidualne przypadki lepiej lub gorzej mówiące ale ogólnie tak to wygląda. Z Dominiką wymyśliliśmy, że porozumiewamy się tu Erasmus Deutsch, bo normalny niemiecki to tylko w wyżej wymienionej pierwszej grupie funkcjonuje :)
Zdążyliśmy już z buta dwa razy robić drogę Akademik - Stare Miasto. To jest jakieś 40 minut szybkiego chodu. Raz nie mieliśmy autobusu, raz wracaliśmy z imprezki integracyjnej w sobotę :)Wszędzie można dojechać rowerem, oczywiście jak się posiada. Miasto super, ludzie super, w szczególe i ogóle super. Dzisiaj pisaliśmy testy poziomujące z niemieckiego i wierzcie mi że testy u Kosackiej to mały pikuś, w zasadzie Pan Pikuś. Z ciekawych rzeczy to jakieś 100 metrów ode mnie jest amerykańska baza wojskowa. Zawsze o 6:30 budzi mnie ich pobudka, a dziś rano nawet widziałem jak sobie biegali w koszulkach US Navy :) Wiem, że trochę to wszystko chaotyczne ale tu się tyle dzieje, że ciężko to ogarnąć :D Pozdrawiam i załączam trochę fotek. JEST SUPER!

















wtorek, 15 września 2009

show must go on...

wtorek, 15 września 2009
Dziś na totalnym kacu (możliwe nawet, że to jeszcze nie był kac a faktyczny stan upojenia) pojechałem odebrać ostatni wpis. Po zdaniu PNu nawet się nie zastanawiałem czy zaliczę następne egzaminy, po prostu wiedziałem, że tak będzie. I tak oto, jak gdyby przez cały rok nic się nie wydarzyło, złożyłem indeks w sekretariacie, ze wszystkimi zaliczonymi przedmiotami, bez żadnych warunków, ot tak po prostu...
Co do imprezki to było zajebiaszczo. Brajdak jak zwykle mnie schlał, ale chyba muszę się zacząć do tego przyzwyczajać. Mistrzem imprezy został Zdzich, który wyszedł ode mnie dziś o 16 :) Zdążyłem załatwić wszystko na uczelni i wrócić a Zdzichu trzeźwiał w tym czasie u mnie na chacie. Wiem, wiem to tylko delirka :)Ponadto chciałbym nadmienić, że jeżeli chodzi o możliwości Reckiego co do chlania to ja wymiękam. No i te rozmowy o 3 nad ranem przy ostatniej nie rozpitej flaszce. Dziękuję Wszystkim, którzy się stawili, będzie mi Was brakować, już mi brakuje. Wyjeżdżam w czwartek...

niedziela, 6 września 2009

of all the things I still remember, Summer's never looked the same...

niedziela, 6 września 2009

piątek, 4 września 2009

das ist Ihr Verdienst...

piątek, 4 września 2009
Najbardziej hardcorowy tydzień w moim życiu, ale po kolei :) Poniedziałek gramatyka praktyczna zaliczona, wtorek Klausura zaliczona, dziś ustny ZALICZONY!!! Ni mniej ni więcej oznacza to, że jadę na Erasmusa! Co prawda jeszcze w przyszły piątek egzamin z literatury, który zamierzam zdać ale nawet jeśli się nie uda to i tak wyjeżdżam do Reichu. Dziękuję wszystkim, którzy w odpowiednim momencie kopnęli mnie w dupe i zmobilizowali. Coś co dwa miesiące temu wydawało się być nierealne dziś stało się faktem - jestem studentem IV roku. Kałabanga i do przodu!
 
wola istnienia... © 2008. Design by Pocket