Dziś na totalnym kacu (możliwe nawet, że to jeszcze nie był kac a faktyczny stan upojenia) pojechałem odebrać ostatni wpis. Po zdaniu PNu nawet się nie zastanawiałem czy zaliczę następne egzaminy, po prostu wiedziałem, że tak będzie. I tak oto, jak gdyby przez cały rok nic się nie wydarzyło, złożyłem indeks w sekretariacie, ze wszystkimi zaliczonymi przedmiotami, bez żadnych warunków, ot tak po prostu...
Co do imprezki to było zajebiaszczo. Brajdak jak zwykle mnie schlał, ale chyba muszę się zacząć do tego przyzwyczajać. Mistrzem imprezy został Zdzich, który wyszedł ode mnie dziś o 16 :) Zdążyłem załatwić wszystko na uczelni i wrócić a Zdzichu trzeźwiał w tym czasie u mnie na chacie. Wiem, wiem to tylko delirka :)Ponadto chciałbym nadmienić, że jeżeli chodzi o możliwości Reckiego co do chlania to ja wymiękam. No i te rozmowy o 3 nad ranem przy ostatniej nie rozpitej flaszce. Dziękuję Wszystkim, którzy się stawili, będzie mi Was brakować, już mi brakuje. Wyjeżdżam w czwartek...
wtorek, 15 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz