piątek, 30 października 2009
39 i pół...
piątek, 30 października 2009
Zdarzają się takie zdania wypowiedziane przez drugą osobę, które zapamiętuje się na całe życie. "Kruszyn te 3 lata miną zanim się obejrzysz" - powiedziała swego czasu moja kumpela w L.O No i proszę gdzie teraz jestem, co teraz robię, ile się od tamtego czasu zmieniło. I to chyba tak naprawdę jest, że wszystko tak leci, żeby nie użyć słowa zapierdala, że człowiek budzi się pewnego dnia z siwymi włosami i ma już bliżej niż dalej. Pół roku temu strasznie się tym przejmowałem, że nie mogę tego wszystkiego zatrzymać i wcisnąć przycisku "pause". Teraz już nie. Skoro i tak nie jestem wstanie tego zmienić to najważniejsze jest to, kiedy przyjdzie ten pierwszy siwy włos za lat 20, żebym nie żałował że czegoś nie zrobiłem. Mogę się uczyć na błędach i robić rzeczy, które z perspektywy czasu na pewno okażą się głupie (nie oznacza to że mam robić coś, co już dzisiaj ma znamiona debilizmu). Nie mogę natomiast odkładać rzeczy na później, bo kiedyś to później się skończy. I tu pozwolę sobie zacytować Marka Twain w oryginale: "Twenty years from now you will be more disappointed by the things you didn't do than by the ones you did do. So throw off the bowlines. Sail away from the safe harbor. Catch the trade winds in your sails. Explore. Dream. Discover." I tego sobie i Wam życzę.
poniedziałek, 26 października 2009
lose yourself...
poniedziałek, 26 października 2009
A więc trochę zmian na stronce się pojawiło. Nie jestem informatykiem więc nie są one jakieś szokujące. Po pierwsze zniknął kawałek z "Metra", który od dawna już nie działał, w zamian jest player po prawej, który jeśli kogoś denerwuje można po prostu wyłączyć. Odcienie bloga też jakby takie bardziej jasne, no bo i się pozmieniało trochę przez ostatni rok. Muzyka lecąca na dziś jest zadziwiająco pozytywna jak na środek jesieni, ale cóż tylko krowa nie zmienia poglądów. Po zatem żyje i nudzę się jak widać na załączonym obrazku :) Aha i złota myśl na dziś: "nie odzywaj się, im dłużej nie wiedzą, że jesteś idiotą tym lepiej dla Ciebie :D"
niedziela, 18 października 2009
here we go again all the way from the start...
niedziela, 18 października 2009
Metoda grubej kreski to chyba najmocniejsza forma porządkowania spraw w życiu jaką znam, co więcej forma jak najbardziej skuteczna. Jest ona dość radykalna dlatego zastosowałem ją dotychczas tylko raz, dawno, dawno temu. Teraz jest ten moment kiedy należy ją odkurzyć i potwierdzić jej niezawodność. Nie mogę być przywiązanym do osoby, która na każdym kroku Ci powtarza, że jest jej obojętne czy się kumplujecie czy nie. Nie potrafię polegać na kimś komu do szczęścia nie potrzebna jest druga osoba, i nie chodzi tu o ocenianie czyjejś postawy. Szanuje to, że ktoś prezentuje inną filozofię życiową, gorzej że ta filozofia kłóci się z moją. Ja też mam mnóstwo spraw na głowie, ale są dla mnie rzeczy nadrzędne, nie zmienię się. Nie wymagam też od innych, żeby się zmieniali. To nie przedszkole, siłą nie zmusisz nikogo do zmiany poglądów. Ludzie czasem do siebie nie pasują i to nie znaczy, że jedna strona ma rację, a druga nie. Po prostu tak jest i nie należy robić z tego tragedii. Dziwne, że tyle zajęło mi dojście do tego wniosku, dla mnie zbyt długo. Ale jak to się mówi lepiej, później niż wcale...
wtorek, 13 października 2009
I'm entitled to overcome...
wtorek, 13 października 2009
Normalnie powiedziałbym, że złota polska jesień, ale że w aktualnie w Polsce nie przebywam to powiem że ten niemiecki Herbst też niczego sobie. Tydzień wolnego po kursie przygotowawczym spędzam (i powiem to bez ogródek) na piciu. Codziennie wypady do innego pubu i delektowanie się innym rodzajem piwa. Wierzcie mi jest z czego wybierać. Na 70tyś miasteczko przypada tu 10 browarów i każdy ma kilka jak nie kilkanaście rodzajów piwa. Nie wiem czy mój organizm to wytrzyma :) Drogę z ZOB (centrum Bamberga) do Pestheimu (mój akademik) znam już na pamięć. Zazwyczaj pokonuję ją z buta, bo ostatni autobus o północy odjeżdża, a o północy to imprezka się dopiero rozkręca. To jest jakieś 40 minut szybkiego marszu, także bez tragedii. Odnoszę wrażenie, że jestem w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Jak sobie pomyślę jak niewiele zabrakło żeby mnie tu nie było to ciary mnie przechodzą. Aha, dla germanistów pozwolę sobie zacytować wiersz Hermanna Hesse, taka myśl przewodnia pobytu tutaj. Dostaliśmy go od naszych wykładowców na ostatnich zajęciach Vorbereitungskursu. Idealnie oddaje to co 140 Erazmusów tu robi...
Wie jede Blüte welkt und jede Jugend
Dem Alter weicht, blüht jede Lebensstufe,
Blüht jede Weisheit auch und jede Tugend
Zu ihrer Zeit und darf nicht ewig dauern.
Es muß das Herz bei jedem Lebensrufe
Bereit zum Abschied sein und Neubeginne,
Um sich in Tapferkeit und ohne Trauern
In andre, neue Bindungen zu geben.
Und jedem Anfang wohnt ein Zauber inne,
Der uns beschützt und der uns hilft, zu leben.
Wir sollen heiter Raum um Raum durchschreiten,
An keinem wie an einer Heimat hängen,
Der Weltgeist will nicht fesseln uns und engen,
Er will uns Stuf um Stufe heben, weiten.
Kaum sind wir heimisch einem Lebenskreise
Und traulich eingewohnt, so droht Erschlaffen,
Nur wer bereit zu Aufbruch ist und Reise,
Mag lähmender Gewöhnung sich entraffen.
Es wird vielleicht auch noch die Todesstunde
Uns neuen Räumen jung entgegen senden,
Des Lebens Ruf an uns wird niemals enden …
Wohlan denn, Herz, nimm Abschied und gesunde!
środa, 7 października 2009
odmierzam czas liści kolorami...
środa, 7 października 2009
Żyję i nie tęsknie. Może za niektórymi osobami trochę, ale za tym co zostawiłem za sobą na pewno nie. Łapie się na tym, że to do mnie dzwonią a nie na odwrót, jeszcze nigdy tak nie było. Muszę się przyzwyczaić do tego, że czas płynie tu bardzo wolno. Wszyscy robią wszystko jakby na zwolnionych obrotach. Nikt się nigdzie nie spieszy, nikt nikogo nie pogania. Ot, tak po prostu się żyje. Nie załatwiłeś czegoś? Spokojnie zrobisz to jutro albo pojutrze. Uciekł Ci autobus? Poczekasz na następny albo pójdziesz z buta, tutaj to naprawdę niewielka różnica. Jedyne jednostki wyróżniające się z tłumu, jakieś takie hałaśliwe i niedopasowane do otoczenia, to Erazmusi. Jakby trzeba było jeszcze kilku lat żebyśmy posiedli wiedzę, że nie ma co się spieszyć...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
