Moja strona

poniedziałek, 30 listopada 2009

Once upon a time I could lose myself...

poniedziałek, 30 listopada 2009
Decyzje podjęte. Zostaje na II semestr. W związku z tym zaczynam rozsyłanie CV bo nie mam zamiaru przez następne 9 miesięcy być tutaj darmozjadem. Przy odrobinie wysiłku ze znalezieniem jakiejś porządnej roboty nie powinno być kłopotu. Kurde tak myślałem od początku, że tak to się skończy. Jak się wyjeżdża na pół roku to czemu od razu nie zostać na rok. Z resztą tutaj czas tak szybko płynie, że ani się obejrzę a będzie sierpień. Raz się żyje, będę miał przynajmniej co wnukom opowiadać jak się ich kiedyś doczekam... Aha, nawiązałem współpracę (szumnie powiedziane) z www.wielkapolonia.pl Raz na tydzień można się tam spodziewać moich małych felietoników.

piątek, 27 listopada 2009

Cos all of the stars are fading away, just try not to worry you'll see them some day :)

piątek, 27 listopada 2009
Hmm już długo nie pisałem, a nie pisałem z tej oto przyczyny że nie potrafię ani słowami ani myślowo ogarnąć tego wszystkiego co się tutaj dzieje. Każdy dzień przynosi jakieś niespodzianki i wszelakie kolory życia w nieograniczonej ilości odcieni. Ilość wrażeń i doświadczeń jakie zebrałem tu przez 2,5 miesiąca sprawia że mój umysł pracuje szybciej niż gdybym był naćpany. Eee tam już nic nie piszę, zostawię tylko ładny music :)

czwartek, 12 listopada 2009

biało czerwona w górę się pnie...

czwartek, 12 listopada 2009
Wczorajsze Święto Niepodległości było dla mnie wyjątkowe. To pierwszy 11 listopada spędzony przeze mnie poza granicami naszego kraju. Zapewne gdybym był w Warszawie przespałbym cały dzień co mam w zwyczaju robić gdy nadarza się ku temu odpowiednia okazja. Tutaj było inaczej. Po pierwsze trzeba było iść na zajęcia, po drugie jakoś dziwnie się czułem bez flag powywieszanych naokoło, po trzecie i może najważniejsze trzeba było większości tłumaczyć o co chodzi w tym polskim święcie. W każdym razie wszystko jakoś tak na opak. Cały dzień pod górkę, nawet przy zakupie alkoholu mnie o dowód poprosili :) Ale za to potem moje trudy zostały wynagrodzone, typowo polski wieczór: wódeczka i disco polo :)Brat byłbyś ze mnie dumny :D Sami Polacy i Michelle z USA, której specjalnie z tej okazji puściłem fragment "Independence Day" :D Impreza chyba się udała, bo niektórzy mają foty na balkonie, którego tak naprawdę nie ma, bo to tylko drzwi balkonowe z parapetem. Jednak co wybitniejsze jednostki jakoś się tam zmieściły. Jak? To pytanie już nie do mnie...
P.S Morgen "Berlin, Berlin wir fahren nach Berlin" :D
 
wola istnienia... © 2008. Design by Pocket