Wczorajsze Święto Niepodległości było dla mnie wyjątkowe. To pierwszy 11 listopada spędzony przeze mnie poza granicami naszego kraju. Zapewne gdybym był w Warszawie przespałbym cały dzień co mam w zwyczaju robić gdy nadarza się ku temu odpowiednia okazja. Tutaj było inaczej. Po pierwsze trzeba było iść na zajęcia, po drugie jakoś dziwnie się czułem bez flag powywieszanych naokoło, po trzecie i może najważniejsze trzeba było większości tłumaczyć o co chodzi w tym polskim święcie. W każdym razie wszystko jakoś tak na opak. Cały dzień pod górkę, nawet przy zakupie alkoholu mnie o dowód poprosili :) Ale za to potem moje trudy zostały wynagrodzone, typowo polski wieczór: wódeczka i disco polo :)Brat byłbyś ze mnie dumny :D Sami Polacy i Michelle z USA, której specjalnie z tej okazji puściłem fragment "Independence Day" :D Impreza chyba się udała, bo niektórzy mają foty na balkonie, którego tak naprawdę nie ma, bo to tylko drzwi balkonowe z parapetem. Jednak co wybitniejsze jednostki jakoś się tam zmieściły. Jak? To pytanie już nie do mnie...
P.S Morgen "Berlin, Berlin wir fahren nach Berlin" :D
czwartek, 12 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz