niedziela, 13 grudnia 2009
nie noszę w sobie jutra...
niedziela, 13 grudnia 2009
Zaczęły się powroty. Dziś wyjechała Kaśka z rodzicami, pozostawiając mi trochę żarcia przywiezionego z Polski. Większą część tego jedzenia zdążyliśmy już w piątek wciągnąć na wspólnym "polskim wieczorze". Kabanosy, mielone, ciacho - wszyscy poczuli, że trochę im tęskno za krajem. W tym tygodniu akademiki będą się już powoli wyludniać. Pestheim, CO, Obere, Hornhall - Erasmusi jadą do domu. Aż boję się myśleć jak tu będzie pusto w piątek wieczorem. Ja w sobotę z rana zabieram się Monią w podróż świąteczną do domu i chyba wśród Polaków to jeden z późniejszych terminów. Ten tydzień będzie stał (tak jak ubiegły) pod znakiem spotkań, żegnania się, składania sobie życzeń, picia gluhweina itp, itd. Wczoraj było ostatnie Vodkas Night na którym zjawiły się tłumy luda, uzależnione od picia tego trunku. "Team Finland" i "French People" dali jak zwykle czadu :)A dzisiaj rano zbiórka na sprzątanie :D Co do wizyty Czesława, to była krótka acz intensywna. 5 dni w tym tygodniu mogłoby mnie spokojnie zabić. Świąder został oczywiście królem parkietu i śmiem twierdzić, że gdyby jego pobyt trwał trochę dłużej Bamberg miałby nową gwiazdę. Fajnie, że wpadł, bo wreszcie jakąś nową znajomą mordę po 3 miesiącach widziałem. Ma na IG pozdrowienia wam wszystkim przekazać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz