niedziela, 7 marca 2010
Czerwone światło
niedziela, 7 marca 2010
-„A więc wciąż twierdzisz, że mnie nie ma?” –„Nie, gwoli ścisłości powiedziałem to tylko pare razy po pijaku. Ja po prostu z Tobą nie rozmawiam, dobrze wiesz dlaczego. Po zatym to, że właśnie teraz z Tobą rozmawiam w tym miejscu w pewien sposób potwierdza moją teorię, że już dawno przestałeś się mną interesować i mało Cię obchodzę” –„Sebastian, jak się przechodzi na czerwonym świetle, to się trzeba liczyć z konsekwencjami. Wiesz dobrze, że ja Cie całe życie za rękę prowadzić nie będę. O ciągłym głaskaniu po głowie, też możesz zapomnieć”. –„A kiedy Ty mnie ostatnio po głowie głaskałeś? Oddałem Ci świadomie 10 lat mojego życia i co z tego mam? Nic, kompletnie nic. Więc nie mów mi proszę nic o głaskaniu po głowie i trzymaniu za rękę i tak nigdy tego nie robiłeś” –„Nie zamierzam Ci niczego w tym momencie udowadniać. Sam zrozumiesz kiedyś pewne sprawy, dorośniesz do nich, zaakceptujesz. Przyjmiesz do wiadomości to, że jesteś jaki jesteś, to że nie będziesz kimś innym. I nie chodzi tu o to, że się nie zmienisz na lepsze, bo do tego jesteś zdolny. Zmieniając się nie możesz stać się jednak kimś innym, zmieniając się jednocześnie musisz pozostać sobą, ot taki paradoks” –„No proszę jak Ty się lubujesz w skomplikowanych sytuacjach i w rzucaniu kłód pod nogi. Przecież i tak czegokolwiek bym nie zrobił, to zawsze się w jakiś sposób wpieprzysz i dorzucisz swoje 3 grosze. Myślisz, że ja tego nie widzę. Czekasz tylko żeby coś mi się nie udało. Wbrew obiegowej opinii, że robisz to wszystko dla naszego dobra sprawia Ci to chyba jednak trochę satysfakcji. Bawisz się trochę nami jak lalkami, nie sądzisz, że to nie fair? –„To nie ja pociągam za sznurki, wy sami za nie ciągniecie, szczególnie Ty. Nie zważasz na to czy zbyt mocne szarpnięcie Cię nie rozerwie. Powiedzmy sobie uczciwie twoje zawsze musi być na wierzchu. –„A nie możesz mi po prostu dać żyć po swojemu? Przecież nikogo nie morduje, czasem tylko ktoś przeze mnie płacze, ale to się chyba zdarza każdemu” –„Przecież to że jesteś teraz gdzie jesteś to jest efekt Twoich decyzji, nie moich. Twoje studia, twoje kontakty z dziewczynami, ze znajomymi, twoje problemy – to efekt twojej pierdołowatości i lenistwa. Nie zwalaj proszę wszystkiego na mnie” –„Przez Ciebie taki jestem, więc zwalam na Ciebie” –„Nie przeze mnie, tylko dzięki mnie mój drogi. Ja nigdy nie mówiłem, że jesteś doskonały, nie musisz być. Tylko przekonaj do tego sam siebie. Jakie Twoje życie byłoby nudne gdybyś nie musiał w nim nic zmieniać. A właśnie a propos życia to chyba mamy mały problem. –„Po czym wnioskujesz? Po tym, że nie wracam do domu tylko gadam tu z Tobą?” –„Też, ale bardziej mnie martwi to namacalne czyli Twoje ciało na ulicy, bo teoretycznie jesteś martwy” –„Nie teoretycznie tylko praktycznie, inaczej bym tu z Tobą nie rozmawiał” –„I tak i nie. Twoje serce nie pracuje. Aktualnie z tego co widzę na dole jedzie do Ciebie karetka. Zasadniczo nie masz szans, ale mógłbym coś z tym zrobić. –„Czyli, że co oferujesz mi jeszcze jedną szanse jak w amerykańskim filmie? Wrócę pod postacią psa i będę ratował ludzkość czy jak?” –„Nie ten amerykański badziew przekłamuje całą sytuacje, nigdy nikogo nie odsyłam pod inną postacią. Uważam to za mało oryginalne i jeszcze mniej uczciwe. Powiedzmy, że Cie odratują z moją niewielką pomocą. Tylko, że Ty musisz najpierw tego chcieć. –„A jaką masz gwarancje, że jak wrócę to zacznę z Tobą rozmawiać? –„Żadnej. I tak nie będziesz pamiętał nic z tego co tu zaszło. Większość z tych co pamiętają ląduje w wariatkowie, a ja nie chciałbym Ci tego robić” –„To ja już nic nie rozumiem. Uśmiercasz mnie, robisz mi wywód z którego nic nie zapamiętam i odsyłasz mnie z powrotem. Nudzi Ci się tutaj, mało głodu i chorób na świecie? –„Z tego co kojarzę lubisz podróżować?” –„A co to ma do rzeczy, że zapytam nieśmiało?” –„Powiedzmy, że stawiam Ci podróż życia. Tak w ramach odpoczynku po tym jak Cię prawie ze studiów wywalą” –„Mnie? Przecież na razie daje radę.” –„Na razie synu, na razie dajesz radę. To co chcesz wracać? Ja Cię do tego nie zmuszę. Pytanie zamknięte, odpowiedź tak lub nie” –„Chyba tak” –„Zła odpowiedź, tak czy nie?” –„Tak” –„No dobra czyli to mamy obgadane. Aha, jeszcze dwie sprawy, pierwsza organizacyjna: od czasu do czasu pozwolę sobie pogadać z Tobą we śnie ale i tak nie będziesz potem niczego pamiętał” –„Super, już się cieszę. A ta druga?” –„Ty weź nie przyłaź do mnie za każdym razem jak poznasz jakąś fajną dziewczynę. Ja wiem, że one są wszystkie rewelacyjne ale ja za Ciebie i tak nic nie zrobię. Umówmy się tak, przyjdziesz jak będziesz pewny, bez cienia wątpliwości, że się zakochałeś, że na całe życie i takie tam inne pierdoły” –„I co pomożesz wtedy?” –„Nie, wtedy pogadamy” -„A skąd będę wiedział? –„Po prostu będziesz” –„Ale przecież ja zaraz o tym wszystkim zapomnę” –„Żeby do mnie przyjść nie będziesz musiał pamiętać tej rozmowy”.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz