Moja strona

sobota, 13 marca 2010

Tylko nie Polka...

sobota, 13 marca 2010
-„Erasmus orgasmus, mówię Ci. Obejrzyj się naokoło i zobacz ile tu dziewczyn. Każda może być Twoja, każda ale nie Polka. Pamiętaj ja mam tutaj taką zasadę, żadnej Polki. Nie po to wyjechałem na Erasmusa, żeby z rodaczką kręcić. Poza tym będziesz miał z tym potem same problemy, zobaczysz” Sebastian spojrzał na Adama z ukrywanym zdumieniem. Wyselekcjonował go specjalnie z castingu na drugą osobę po Justynie, z którą zagada, bo sprawiał niepozorne wrażenie. Okulary na nosie, jakieś jeansy i zwykły T-shirt. Na pierwszy rzut oka niczym nie wyróżniający się facet. A wygrał z nie byle kim. W selekcji brały również 3 dziewczyny z Poznania, których imion jeszcze nie znał. Przegrały z dwóch względów. Po pierwsze cały czas głośno gadały, po drugie odkąd je pierwszy raz zobaczył dnia poprzedniego, nigdy nie były oddzielnie. Były jak trojaczki, które połączone są ze sobą fizycznie i psychicznie a każda próba ich rozdzielenia skończyłaby się śmiercią całej grupy. Ciężko wbijać się facetowi w grupę 3 dziewczyn, które już się znają, dlatego odpuścił, może później. Tak więc podbił do Adama i wydawało się być to strzałem w dziesiątkę. Adam Słowik był również z Warszawy, co prawda inna uczelnia ale stolica to zawsze stolica. Podchodzili właśnie do kolejnego hipermarketu w ramach wycieczki „Co gdzie jest i co gdzie kupować” i wtedy Adam objawił Sebastianowi swoją filozofię życiową. Teraz Seba miał zgryz. Nie wiedział za bardzo co odpowiedzieć, nie chciał wyjść na idiotę, ale jednocześnie wiedział, że diametralnie różnią się w podejściu do pewnych spraw ze Słowikiem. Najlepszym wybrnięciem z niezręcznej sytuacji było –„Aha”. –„A ty co taki rozgadany jesteś, w związku jakimś tkwisz czy jak?” –„Nie nie tkwię, ale jestem tu drugi dzień dopiero i jeszcze nie patrzyłem na mój pobyt tutaj z tej perspektywy” –„Ty, no to z jakiej perspektywy na to patrzyłeś? Patrz, Czeszki, Słowaczki, Francuzki – jest w czym wybierać. Nawet te Polki niczego sobie”, tu odwrócił się znacząco w stronę Poznanianek, ale na tyle dyskretnie, że zauważył to tylko Seba, „Ale pamiętaj, o Polkach lepiej zapomnij.” –„Dobra, postaram się pamiętać twoje motto, a tak zmieniając temat, co studiujesz? –„BWL, a Ty?” –„Germanistykę” –„No to już wiem kto z nas dwóch będzie prowadził ożywione rozmowy z Erasmuskami” –„No nie wiem” – „O widzę, że kolega cicha woda, spoko, w razie czego będę uderzał do Ciebie po jakieś romantyczne zwroty po niemiecku” Seba rozejrzał się dookoła i zastanawiał się jak to jest możliwe, że jeszcze nikt ich nie usłyszał. Gadali dość głośno na temat dziewczyn a nikt nie zwracał na nich uwagi. Poznanianki paplały w najlepsze między sobą, reszta Polaków też jakby zajęta była konwersacją - pozostałe nacje ich nie rozumiały. „Tu skończymy nasze oprowadzanie, jeśli chcecie zrobić jakieś zakupy to zapraszam. Z resztą widzimy się wieczorem” wykrzyczała tutorka –„Masz wszystko?” – spytał Seba –„Przydałoby mi się parę produktów codziennego użytku” –„Np, papier toaletowy?” –„No coś w tym stylu”. Po 5 minutach wyszli z Aldiego, a każdy tachał pod pachą paczkę tego jakże cennego produktu. Ruszyli w kierunku akademików. –„Patrz widzisz te dwie przed nami?” –„No” –„Dajesz podbijamy, one też są na Erasmusie, Czeszki chyba. Powiem Ci niczego sobie.” –„Przypominam Ci, że mamy papier toaletowy pod pachą” –„Eee tam, pierwsze koty za płoty”. Sebastian spojrzał na Adama –„A co mi tam” – pomyślał. To był nieudany podryw, bardzo nieudany.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
wola istnienia... © 2008. Design by Pocket